Początek roku – styczeń, a w zasadzie drugi jego dzień. Zima w pełni, do tego powietrze mroźne na tyle, że drętwiejemy zanim jeszcze zaczęliśmy zdjęcia. No ale przecież nie spotkaliśmy się po to, by narzekać, poza tym nie mamy w naturze tej przypadłości. Jedno jest pewne, gdybyśmy mieli kapelusze, to byśmy ich nie mieli ;) wiało chyba z milion na godzinę. Spacer z Anetą i Kubą był wyjątkowy nie tylko z powodu pogody, podczas spotkania opowiedzieli mi, że właśnie w tym miejscu zaczęła się ich miłość. Bardzo wyjątkowe miejsce, sentymentalne.